"mam sen w którym widzę Twój uśmiech
rozciągający twarz w grymas szczęścia nim uśniesz
już nie płaczesz
a ból trwa tu krócej niż pacierz
dziwne "
reset. uważajmy do kogo rozmawiamy i z kim rozmawiamy. reset. uważajmy komu się zwierzamy i komu powierzamy nasze sekrety. reset. uważajmy kogo dotykamy i komu pozwalamy się dotykać. reset. uważajmy również na dwulicowość i pustkę-tą pustkę w ludzkich mózgach, bo może jednak coś w sobie mają, tylko gdzieś szczególnie zakopane. reset.
Cholera, jak patrzę na tych niektórych pseudo ludzi to mnie szlak trafia. Mam odrzuty wymiotne. Nie wiem. Może to ja stoję w miejscu i jestem w tyle, może to ta nasza kochana nowoczesność. Może to ja dojrzałam i widzę coraz przejrzyście. Jest kilka opcji, czasem nawet bezsensownych ale nie o to tutaj chodzi. Wiecie co? Wiem jedno-to wszystko staje się śmieszne i żałosne. Chociaż w sumie najśmieszniejsze nie jest to, że kogoś udajemy czy okazuje się, że nasz tok myślenia jest idiotyczny lecz to, iż ludzie zamiast coś ze sobą zrobić, to niszczą niedość, że siebie to również i innych. Czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nie widzą tego co powinni, dlaczego?
Dlaczego tak trudno o akceptacje i tolerancję na świecie? Dlaczego tak trudno o miłość i przyjaźń wypływającą z ludzkich serc? Dlaczego tak trudno o zaufanie i prawdę? Dlaczego z każdym dniem stajemy się coraz gorsi, coraz bardziej zakłamani-w sobie? Czemu to wszystko inne jest takie trudne? Czy serio tak musi być? Czy każdy nie potrafi siebie samego ogarnąć i spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy? Dlaczego tak trudno jest znaleźć tą właściwą osobę? Wartą poświęcenia, wartą zaufania, wartą naszego serca i naszej szczerości? Dlaczego co trzecia osoba po jakimś czasie okazuje się dla nas ukrytym wrogiem? Ukrytą pułapką? Ukrytym złem i jednym z czynników pchających nas do naszej kapitulacji? Dlaczego jest tak mało tych osób wartych naszego poświęcenia, zaufania, naszego serca i naszej szczerości? Naszego na pewno dobrego serca? Dlaczego uważam, że napewno pisze się na pewno? Może dlatego, że uważam to jako etap jakiejś obietnicy, którą zbyt często zdarza nam się niektórym łamać? A może dlatego, że komputer napędzany przez technologię podkreśla mi to czerwonym kolorem, którego nie lubię? Dlaczego się ukrywamy? Dlaczego nie mamy opcji całkowitego wybaczania i zapominania wżartej do naszego wnętrza? Dlaczego ludzie skupiają się na tym wszystkim na czym nie powinni? Dlaczego nie potrafimy powiedzieć tych najważniejszych, najbardziej znaczących dla nas rzeczy, spraw prosto w oczy?
Technologia? Nowoczesność? Nie, to nie ta choroba. To życie. Nasze życie. Wasze życie. A może jednak ludzka pseudo odwaga lub ludzka głupota? Tak-to ta właściwa choroba, bo życie jest darem, nie zapominajmy-życie jest święte a podobno święci nie grzeszą.
Cholera, nie lubię Cię dlaczego. Jesteś złym słowem. Wiecie co? Pomimo tego wszystkiego wierzę, że każdy z nas znajdzie kiedyś taką osobę, która będzie z nami po kres życia. Będzie naszym równym ziomkiem, uczciwą właściwą mordą. I z czasem będziemy starać się rozpowszechniać te wszystkie dobre emocje i uczucia. Odnajdziemy się wszyscy w tym życiu jak i w swojej skórze. Kiedyś wszystkim nam się ułoży. Kiedyś będzie idealnie. Szczęście zawita na zawsze do naszego życia. Marzenia. Marzenia są piękne. Każdy ma marzenia, tak samo jak serce które na prawdę warto ukazywać. Codziennie. Każdemu kto jest tego warty. A jest ktoś tak na prawdę tej czynności warty? Reset.
klik
piątek, marca 15
wtorek, marca 12
13.
cześć. dzisiaj miałam ciężki denerwujący dzień. ale pociesza mnie fakt, że jeszcze trochuuu i święta-chyba serio tym razem potraktuję święta jako święta bo jest różnica-zmiana podejścia kolejne postanowienie! kurde nawet nie mam czasu żeby przeczytać w końcu książkę albo poćwiczyć, no ale wolę wiedzieć że robię codziennie rzeczy z celem niż obijać się. zero obijania się. chciałabym żeby wreszcie przyszła ta wiosna-już taaaak dobrze było. wkurza mnie reakcja mojej twarzy na te kosmetyki, które mają pomagać arggggh. w ogóle nie potrafię śpiewać przez mikrofon-nie potrafię i nie lubię.a nauczycieli powinno się poddawać wpierw jakimiś testami sprawdzania powołania czy cokolwiek a potem przyjmować do pracy czyt.do szkoły, bo powoli zaczynają przekraczać granice. zastanawiam się co to będzie w liceum i na studiach. kurde, czemu muszę tak często wybiegać w przyszłość? okropna sprawa-ale to jeden wytwór mojego charakteru, który często psuje mi sprawy na których strasznie mi zależy. no cóż, dzisiaj post jakiegoś głębszego sensu nie ma, bo jestem strasznie zmęczona. ale wiecie co? cieszy mnie fakt, że gdy przychodzę do domu, otwieram drzwi od swojego pokoju-wchodzę to czuję czystość, nic nie pachnie nieprzyjemnie, nic nie miauczy-nie drapie etc. nienawidzę kotów, soooo baaad haha:> maybe late train? i don't know-sorry. jutro angielski-muszę się ogarnąć i podciągnąć. postanowienia postanowienia postanowienia-spełnione. zmiany zmiany miłość ciepło cierpliwość zdecydowanie otwartość cierpliwość odwaga odwaga siła miłość ciepło. ćwiczenia ćwiczenia ćwiczenia-cel. ludzie zaskakują. nie wiadomo czego i z której strony spodziewać się ruchu, czynu-czegokolwiek. damn.
znalazłam cudowną piosenkę klik
znalazłam cudowną piosenkę klik
sobota, marca 9
12.
Tak się zastanawiałam i chyba pozmieniam sobie trochę tego bloga. Chyba jestem uzależniona od jakichkolwiek zmian haha, nie no:) Jest sobota, 22:52 siedzę, słucham muzyki, myślę i usiłuję zabrać się do zadania, którego zapewne dzisiaj i tak nie zrobię.Wysprzątałam dzisiaj dom i poczułam jak ulżyło mi na sumieniu-dziwne uczucie ale tak to jest jak się choruje na opierdaling.
To takie dziwne. Nie wiem jak ludzie potrafią się tak zmieniać. Jak potrafią przechodzić obojętnie obok czegoś strasznego. To okropne jak niektórzy ludzie potrafią tylko kogoś upokarzać, obgadywać, wyzywać i wyrządzać mu samą krzywdę. Wytykać wszystkie błędy i codziennie ranić. To okropne jak spoglądają w swoje lustra i czują, że muszą być niesobą aby być kimś, aby zaistnieć. To okropne jak robią wszystko aby udawać osobę idealną, bez żadnych problemów i chorób. Przecież oni się oszukują. Wiedzą, że niby taką drogę wybrali i myślą, że muszą być tacy jak inni. Na prawdę chciałabym żyć wśród ludzi, którzy uśmiechają się bez powodu, którzy kochają nawet wrogów, którzy potrafią zrobić coś dla kogoś nie oczekując nic w zamian, którzy potrafią zapominać o wszystkim złym i wybaczać. Którzy potrafią spojrzeć w lustro i powiedzieć: Tak, to ja-ta z kilku lat temu, z kilku miesięcy temu. Jestem nadal sobą, jestem tym kim chcę być. Jestem wolny.
Wiecie co? Brakuje mi normalności a zarazem wyjątkowości. Brakuje mi tego wszystkiego. Cholera, czy z roku na rok musi być coraz gorzej? Czuję się choćbym stała w miejscu wtedy kiedy każdy się zmienia z dnia na dzień. Wiem, że ja nigdy się nie zmienię, chociaż podobno każdy zmienia się choć odrobinkę, pomimo że tego nie widzi. Może nie będę popularna wśród lekko patologicznych grupek, może nie będę robiła wszystkiego aby na siebie zwrócić uwagę-aby każdy zobaczył jaka jestem, ale wiem jedno. Zawsze pozostanę sobą. Zawsze w tym środku, w tym sercu będę prawdziwa ja. I dlaczego inni tacy nie mogą być? Nie mogą być prawdziwi? Na prawdę muszą pchać się tam gdzie kilka lat temu byliby nikim? Po co to komu? Popularność? Po cholerę mi popularność, jak mogę stracić w ten sposób osobowość. Mogę zranić w ten sposób siebie jak i tych którzy kiedyś byli mi bliscy-prawie jak bracia a potem im wmawiać, że to oni się zmienili?
Mogę, ale nie muszę. Bo jest kilka dróg i to od nas zależy którą wybierzemy. Każdy ma swoje życie, każdy dokonuje własnych wyborów. Każdy ma swój mózg, każdy ma swoje serce i sumienie. Osobiście może każdy robić co chce. Bo przecież po co się wyleczyć z niesiebie? Istnieje w ogóle takie coś? Istnieje w ogóle takie coś jak wartości? Reset
klik
To takie dziwne. Nie wiem jak ludzie potrafią się tak zmieniać. Jak potrafią przechodzić obojętnie obok czegoś strasznego. To okropne jak niektórzy ludzie potrafią tylko kogoś upokarzać, obgadywać, wyzywać i wyrządzać mu samą krzywdę. Wytykać wszystkie błędy i codziennie ranić. To okropne jak spoglądają w swoje lustra i czują, że muszą być niesobą aby być kimś, aby zaistnieć. To okropne jak robią wszystko aby udawać osobę idealną, bez żadnych problemów i chorób. Przecież oni się oszukują. Wiedzą, że niby taką drogę wybrali i myślą, że muszą być tacy jak inni. Na prawdę chciałabym żyć wśród ludzi, którzy uśmiechają się bez powodu, którzy kochają nawet wrogów, którzy potrafią zrobić coś dla kogoś nie oczekując nic w zamian, którzy potrafią zapominać o wszystkim złym i wybaczać. Którzy potrafią spojrzeć w lustro i powiedzieć: Tak, to ja-ta z kilku lat temu, z kilku miesięcy temu. Jestem nadal sobą, jestem tym kim chcę być. Jestem wolny.
Wiecie co? Brakuje mi normalności a zarazem wyjątkowości. Brakuje mi tego wszystkiego. Cholera, czy z roku na rok musi być coraz gorzej? Czuję się choćbym stała w miejscu wtedy kiedy każdy się zmienia z dnia na dzień. Wiem, że ja nigdy się nie zmienię, chociaż podobno każdy zmienia się choć odrobinkę, pomimo że tego nie widzi. Może nie będę popularna wśród lekko patologicznych grupek, może nie będę robiła wszystkiego aby na siebie zwrócić uwagę-aby każdy zobaczył jaka jestem, ale wiem jedno. Zawsze pozostanę sobą. Zawsze w tym środku, w tym sercu będę prawdziwa ja. I dlaczego inni tacy nie mogą być? Nie mogą być prawdziwi? Na prawdę muszą pchać się tam gdzie kilka lat temu byliby nikim? Po co to komu? Popularność? Po cholerę mi popularność, jak mogę stracić w ten sposób osobowość. Mogę zranić w ten sposób siebie jak i tych którzy kiedyś byli mi bliscy-prawie jak bracia a potem im wmawiać, że to oni się zmienili?
Mogę, ale nie muszę. Bo jest kilka dróg i to od nas zależy którą wybierzemy. Każdy ma swoje życie, każdy dokonuje własnych wyborów. Każdy ma swój mózg, każdy ma swoje serce i sumienie. Osobiście może każdy robić co chce. Bo przecież po co się wyleczyć z niesiebie? Istnieje w ogóle takie coś? Istnieje w ogóle takie coś jak wartości? Reset
klik
czwartek, marca 7
11.
Nigdy nie wybieraj samookaleczenia lub śmierci jako dobre wyjście ze złej sytuacji.
Dziękuję, że żyję. Że jednak pomimo wszystko nie podjęłam tych decyzji, które zostały mi podsunięte przez samą siebie cholera. Dziękuję, że mam Ciebie. Dziękuję, że dałaś mi pół cząstki energii. Dziękuję za wszystko.
Słuchajcie-życie to dar, a daru nie powinno się marnować. "Samobójcy to tchórze"-kiedyś wyśmiałabym osobę, która tak uważała, ale dlaczego skoro jednak w jakimś sensie ma rację?
Osobo, która to czytasz-nigdy nie podejmuj takich decyzji lub podobnych. Żadnych z takim działem związaną. Wiesz nad czym powinieneś się skupić? Nad spełnianiem się.
Spróbuj spełniać swoje marzenia i żyj miłością, muzyką oraz przyjaźnią lub czymkolwiek. Uwierz, że będzie lepiej. Po dniu, po tygodniu, po miesiącu, po roku. Cholera-nieważne. Masz żyć.
Kochać. Dbać. Szanować. Śpiewać. Rysować. Kształtować. Myśleć. Gotować. Biegać. Uczyć się. Przyjaźnić się. Walczyć. I jeszcze raz żyć. Spójrz prawdzie w oczy! Nie daj się zmiażdżyć, bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyś był silny, żebyś miał swoje zdanie, swoje serce, swoją miłość i swoje prawdziwe wnętrze. Żebyś nigdy nie uległ innym lub tej jakże wspaniałej "nowoczesności". Żeby żadna zła iskra fałszywej przyjaźni lub miłości albo po prostu znajomości Cię nie zwaliła na dół. Abyś się w pełni rozwijał, wierzył w siebie, w swoją rodzinę przyjaciół nauczycieli a nawet i wrogów. Po prostu masz żyć.Na swój sposób. Nie musisz się dopasowywać do innych, bo możesz w ten sposób sam się przejechać. Masz być sobą i nie dać na siebie wplynąć niczemu w jakiejś większej roli. Jesteś wolna, wiesz?
Masz prawo się rozwijać, masz prawo do prób i błędów, masz prawo do tego do czego masz prawo. Żyj. Aż po kres życia. Uwierz w to, że możesz być niezniszczalna, że te wszystkie złe rzeczy, które będą Cię pchać do spraw w moim pierwszym zdaniu są żałosne i tak na prawdę-nie są żadnym dobrym wyjściem. Są naszymi wrogami, naszymi diabłami-które w tych złych chwilach starają się mieć nad nami władzę.
Nie. To nie ta droga. To nie to. Masz żyć, wiesz? Warto. Uwierz mi. Masz przed oczyma caaaały świat i milion możliwości tylko to odkryj póki nie jest za późno. I nieważne ile masz lat, nieważne skąd pochodzisz i jakiej jesteś wiary-życie to nasz przyjaciel, życie to prawdziwy dar, więc nigdy nie podejmuj tych dwóch opcji. Nigdy.
"Life is brutal, but that you have the better of him."
Dziękuję, że żyję. Że jednak pomimo wszystko nie podjęłam tych decyzji, które zostały mi podsunięte przez samą siebie cholera. Dziękuję, że mam Ciebie. Dziękuję, że dałaś mi pół cząstki energii. Dziękuję za wszystko.
Słuchajcie-życie to dar, a daru nie powinno się marnować. "Samobójcy to tchórze"-kiedyś wyśmiałabym osobę, która tak uważała, ale dlaczego skoro jednak w jakimś sensie ma rację?
Osobo, która to czytasz-nigdy nie podejmuj takich decyzji lub podobnych. Żadnych z takim działem związaną. Wiesz nad czym powinieneś się skupić? Nad spełnianiem się.
Spróbuj spełniać swoje marzenia i żyj miłością, muzyką oraz przyjaźnią lub czymkolwiek. Uwierz, że będzie lepiej. Po dniu, po tygodniu, po miesiącu, po roku. Cholera-nieważne. Masz żyć.
Kochać. Dbać. Szanować. Śpiewać. Rysować. Kształtować. Myśleć. Gotować. Biegać. Uczyć się. Przyjaźnić się. Walczyć. I jeszcze raz żyć. Spójrz prawdzie w oczy! Nie daj się zmiażdżyć, bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyś był silny, żebyś miał swoje zdanie, swoje serce, swoją miłość i swoje prawdziwe wnętrze. Żebyś nigdy nie uległ innym lub tej jakże wspaniałej "nowoczesności". Żeby żadna zła iskra fałszywej przyjaźni lub miłości albo po prostu znajomości Cię nie zwaliła na dół. Abyś się w pełni rozwijał, wierzył w siebie, w swoją rodzinę przyjaciół nauczycieli a nawet i wrogów. Po prostu masz żyć.Na swój sposób. Nie musisz się dopasowywać do innych, bo możesz w ten sposób sam się przejechać. Masz być sobą i nie dać na siebie wplynąć niczemu w jakiejś większej roli. Jesteś wolna, wiesz?
Masz prawo się rozwijać, masz prawo do prób i błędów, masz prawo do tego do czego masz prawo. Żyj. Aż po kres życia. Uwierz w to, że możesz być niezniszczalna, że te wszystkie złe rzeczy, które będą Cię pchać do spraw w moim pierwszym zdaniu są żałosne i tak na prawdę-nie są żadnym dobrym wyjściem. Są naszymi wrogami, naszymi diabłami-które w tych złych chwilach starają się mieć nad nami władzę.
Nie. To nie ta droga. To nie to. Masz żyć, wiesz? Warto. Uwierz mi. Masz przed oczyma caaaały świat i milion możliwości tylko to odkryj póki nie jest za późno. I nieważne ile masz lat, nieważne skąd pochodzisz i jakiej jesteś wiary-życie to nasz przyjaciel, życie to prawdziwy dar, więc nigdy nie podejmuj tych dwóch opcji. Nigdy.
"Life is brutal, but that you have the better of him."
środa, marca 6
10.
Cześć! Poszperałam dzisiaj trochę z M:* po sklepach i oto moje zdobycze:)
+
2 książki, które zamierzam przeczytać-takie tam postanowienie na ten
post, ponieważ czytanie książek nie jest moim jakimś hobby-niestety nie odziedziczyłam tego w genach jak moja siostra i mama.
Multi Fit-jogurtowe; Ziaja-kakaowe masło do ciała (liporegeneracja skóry OMEGA 3+OMEGA 6+ wit.E); Lirene-shower olive(żel+oliwka pod prysznic); Dove-shea butter(beauty bar with vanilla scent); Nivea-aqua effect-żel do mycia twarzy(cera mieszana i tłusta); i moje ulubione orbitki(SPEARMINT chewing gum)
wieczorny reeeeeset->klik
niedziela, marca 3
#9
Lubię dziewiątki!
Ohhhhhh, za niedługo odwiedzi Nas świeżość i wszystko zacznie się budzić, pełno kwitnących roślin, słońce, ciepełko a co najważniejsze-inny klimat i inne nastawienie do życia! Wiosno-przyjdź już:> Chcę już zacząć chodzić tylko w bluzach i jeździć te kilka godzin na rowerze-rower, uwielbiam jeździć na rowerze! Wychodzić na spacery z urwisem i mieć zawsze odsuniętą żaluzję i okno jakkolwiek to brzmi., haha:) Uśmiechać się codziennie i czuć jak wszystko we mnie rozkwita i nie tylko, brakuje mi tego wszystkiego. No, więc czekaaaamy:')
klik
sobota, marca 2
#8
Bo widzisz, jeśli naprawdę kogoś kochasz, to nie zrezygnujesz z niego nigdy. Rozumiesz mnie? NIGDY. Choćby nie wiem co zrobił, gdzie był i z kim był. Zawsze wracasz, nieważne jakby Cię zranił. Czekasz i zastanawiasz się co teraz robi, gapisz się całymi dniami na telefon, oczekując że zadzwoni. Jeśli kogoś kochasz to o niego walczysz. Bezwarunkowo.O niego, o jego szczęście, o to żeby cieszył się każdym dniem, każdą chwilą. I nie poddajesz się-wiesz, że nie możesz się poddać, bo TA osoba jest wszystkim co masz na tym świecie, co Cię tu trzyma. Jest czymś więcej niż tlen, jest sensem każdego Twojego dnia, każdych Twoich wzlotów i upadków. A gdy upadasz, podnosisz się tylko i wyłącznie dla niej.
Yes, that's what love is
Yes, that's what love is
Subskrybuj:
Posty (Atom)