Stwierdziłam, że mimo tej nauki odezwę się na chwilkę tutaj:) Wiem, że troszkę zawalam z tym blogiem, miał całkiem inaczej wyglądać. Ale wiecie w czym jest problem? Kiedy zakładałam bloga, byłam uaktywniona w trybie "wena". Ale ta moja "wena" mam wrażenie, że była wywoływana przez cierpienie. Przez to wszystko na co natrafiałam przy każdym moim ruchu. Chciałam dzięki tym notkom ostrzegać Was przed tym przed czym mi się nie udało uchronić. Teraz jest inaczej. Stałam się bardziej "dojrzała"-bo nikt nigdy nie będzie dojrzały; no i oczywiście co najważniejsze-praktycznie wszystko u mnie się ustabilizowało. Już nie mam tak "olbrzymiej weny" jak kiedyś. Wszystko co Wam tutaj pisałam lub przedstawiałam było moją nauką i chciałam się nią z Wami dzielić. A teraz? Mam się chwalić? Mam Wam opisywać jakie to uczucie gdy wreszcie czujecie się pewnie w swojej skórze lub wiecie, że to wszystko co Was raniło odeszło? Wiem, że się powtarzam, ale chciałam Wam tylko przedstawić powód dla którego już przestałam takie notki pisać. Teraz Wam opisuję, pokazuję moje urywki chwil z mojego życia. Nie wiem czy to właściwa opcja. Może kiedyś zmienię typ mojego bloga. Na razie to mi odpowiada, a chyba to najważniejsze. W szkole zaczyna się ciężka praca-aaaale, muszę pochwalić-że dostałam 5 z angielskiego i 6 z matmy(!?) to chyba moja pierwsza 6ka z tego przedmiotu hihi:) Jak dobrze pójdzie to jedziemy z 3a na 3dniową wycieczkę-cieszę się strasznie-miejscowość Kóbiesówka(?) Muszę się Wam również pochwalić, że schudłam! Wreszcie! W ten sposób motywacja do ćwiczeń wpłynęła w moje żyły i mięśnie, więc zabieram się do ćwiczeń.
Nie chcę czerwca. W sensie niby chcę, ale nie chcę. Wiecie co? Gdybym miała możliwość cofnięcia czasu, nigdy bym tego nie zrobiła. Przenigdy.
A tutaj "urywki":

moja obecna morda!
siiimsaki, które mi się wgrywają już z jakiś tydzień:')ps. tak bardzo Cię kocham biologio, że dzisiejszy wieczór spędzę z Tobą!
klik"Will you recognize me when I lose another friend?
Will you learn to leave me?" uwielbiam ją!


